Goście się obudzili, ich ataki były niebezpieczne, na szczęście dla nas, byliśmy bardziej skoncentrowani w obronie. Orlęta również stworzyły kilka okazji, dość wspomnieć, że piłka dwukrotnie obiła słupek Laktozy i ocierała się o poprzeczkę. Ogromna szkoda, że żadna z tych akcji nie zakończyła się trzecią bramką dla naszej drużyny. W 39’ znów popełniamy błąd w obronie, zawodnik gości wbiega w pole karne. Dorian ratuje się wślizgiem, ale przeciwnik wpada na jego nogi i sędzia odgwizduje karny. Niestety w tym meczu jedenastki nie udało się obronić, naszemu młodemu zawodnikowi, ale był naprawdę blisko. Do przerwy wynik nie uległ zmianie: Orlęta Cielądz 2:2 Laktoza Łyszkowice.
W drugiej połowie Orlęta natychmiast przeszły do ataku, koniecznie chcieliśmy ten mecz rozstrzygnąć na naszą korzyść. W 57’ otrzymujemy pierwszy cios i znów po błędach w obronie, przeciwnik wychodzi na prowadzenie. W 60’ Przemek Woszczyk otrzymał drugą żółtą kartkę, w konsekwencji czego musiał opuścić boisko. Grając jednego zawodnika, mniej nie mogliśmy pozwolić sobie na otwartą grę. Nadal mieliśmy szansę na wyrównanie stanu meczu, ale były one zdecydowanie mniejsze, na domiar złego, nieliczne okazje, które stworzyliśmy nie były skuteczne. Sytuacja zmieniła się w 72’ gdy zawodnik gości obejrzał drugą żółtą kartkę i również musiał opuścić boisko. Mogliśmy ponownie przejąć inicjatywę, choć narażaliśmy się na groźne kontrataki. Na nasze szczęście zawodnicy Laktozy nie trafiali w światło bramki.
W 88’ to Orlęta wychodzą z kontratakiem, po którym bramkę strzałem pod poprzeczkę zdobywa Krystian Ciupa, wyrównujemy stan meczu i liczymy na więcej. Chwilę później mamy okazję, ale Mariusz Chała trafia w bramkarza. Na tym nie koniec emocji, w 90’ meczu napastnik Laktozy wybiega sam na sam z bramkarzem, goni go Karol Gwiazdowicz, który taktycznie fauluje zawodnika. Sędzia wyciąga czerwoną kartkę i mecz musimy kończyć w dziewięciu.